Translate

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Likier staroświecki


Likier staroświecki to najlepsza nalewka, jaką udało mi się dotąd wytworzyć. Przepis znalazłem w pewnej książeczce napisanej przez Hannę Szymanderską i odkąd wypróbowałem jego efekt po raz pierwszy, nastawiam ten likier co roku w grudniu. W styczniu zlewam go, butelkuję i odstawiam na cały rok, aby spokojnie doczekał Bożego Narodzenia. 
Doskonale pasuje on do świątecznego klimatu. Ma barwę miodu i konsystencję lekkiego syropu. Jest też lekko mętny. W aromacie silnie cytrusowy, ale już pierwszy łyk wprawia w lekkie zaskoczenie, ponieważ nalewka jest bardziej piernikowa, niż owocowa. Owszem, wyraźnie czuć goryczkę skórki pomarańczowej lekko zaostrzoną cytryną, ale bardzo szybko pojawia się intensywna słodycz podbita ciepłymi przyprawami korzennymi. Sprawia to wrażenie, jakbyśmy kosztowali piernika w płynie. Finisz jest długi, lekko cierpki i wyraźnie pomarańczowy. Nalewka doskonała na zimowe popołudnia i wieczory.
Jak ją przygotować? 
 
Potrzebujemy:
5 pomarańczy
3 cytryn
80 goździków
3 ziarenek kardamonu
5 ziaren kawy
laski wanilii
kawałka kory cynamonowej
3 szklanek spirytusu (95%)
3 szklanek wody
400 g cukru

(daje to około 1,5l trunku)


Cytrusy myjemy pod ciepłą wodą, a następnie w każdy z nich wbijamy po 10 goździków

Umieszczamy je w słoju, wsypujemy przyprawy, kawę i zalewamy spirytusem. Jak widać na poniższym zdjęciu, alkohol nie musi (a może wręcz nie powinien) zalewać owoców. Zajmuje on tylko dolną część naczynia i obmywa znajdujące się w nim cytrusy. Jednak opary robią swoje i wyciągają aromat także z tych owoców, które znajdują się ponad powierzchnią płynu. Domyślam się, że części czytelników z miejsca nasuwa się pytanie: czy 95% spirytus nie jest zbyt mocny? Nie jest. Skórki cytrusowe mogą być traktowane spirytusem o stężeniu alkoholu przekraczającym 65% i nie prowadzi to do zniszczenia czy "zamknięcia" aromatu w skórce.
Słój odstawiamy na miesiąc w ciepłe miejsce.

Po tym czasie zlewamy nastaw (ma on już wtedy barwę pomarańczową), a pomarańcze przekrawamy na pół i wyciskamy z nich sok. Uwaga na goździki - błędem jest wyjęcie ich przed wyciśnięciem owoców, ponieważ po ich usunięciu pomarańcze robią się wiotkie i rozłażą w palcach. Natomiast dopóki goździki tkwią w ich skórce, da się z nich wygodnie wycisnąć sok. Dolewamy go do nastawu.
Produkcję likieru kończy przygotowanie syropu z trzech szklanek gorącej wody i 400 gramów cukru. Dodajemy do niego nastaw wymieszany z sokiem, cedzimy (nie filtrujemy, likier jest zbyt gęsty, by przecisnąć się przez filtr) i butelkujemy. Powinien dojrzewać 8 miesięcy.

30 komentarzy:

  1. Witam
    Przepis brzmi doskonale tylko czy uda mi się wytrzymać 8 miesięcy i po drugie czy bimberek 63% da radę wyciągnąć aromat z takiego nastawu ?
    Hubert
    PS od tygodnia fan Pańskiego Bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się Panu podoba :)
      Co do meritum - myślę, że 63% da radę z wyciągnięciem aromatu. Nigdy nie zalewałem nalewek bimbrem, więc trudno mi się miarodajnie wypowiadać. W alkoholu tego typu sprawą kluczową wydaje mi się jego smak i aromat. Jeśli są one przyjemne (bo bimberek z dobrego surowca i dobrze wydestylowany), to nalewka może wyjść bardzo smaczna, wzbogacona smakiem i aromatem samogonu. Ale jeśli trafi się destylat kiepski (np. śmierdzący starymi kartoflami), to szkoda psuć nim nalewkę. Nigdy nie wyjdzie dobra.

      Usuń
  2. Witam
    Chodzi właśnie o to że sprezentowano mi 5 l takiego szlachetnego napitku żeby nie powiedzieć okowity !!! i zamierzam wznowić swoje działania alkocholotwórcze.
    Na marginesie zrobiłem Pańską Cytrynówkę i oczywiście spróbowałem i jest gorzka (cytryny niewoskowane EKO czy Bio sam już nie wiem) mam nadzieję że podczas leżakowania goryczka stanie się łagodniejsza.
    A mam jeszcze jedno pytanie czy robił Pan nalewkę z wykorzystaniem korzenia Arcydzięgiela litworu czyli nalewke Litworówkę ?
    pozdrawiam
    Hubert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam przepis, ale dopiero w tym roku zasiałem w ogródku arcydzięgiel. Teraz musi przezimować, korzeń wykopię na wiosnę i wtedy nastawię tę nalewkę.

      Usuń
  3. Po buszowaniu po rozlicznych przepisach i radach, wychodzi mi na to, że osoba chcąca zacząć pracę twórczą z nalewkami powinna koniecznie: posiadać ogródek z licznymi ziołami, krzewami, oraz posiadać w najbliższej okolicy co poniektóre drzewa (lipa, orzech, bez), wymagana jest chłodna piwniczka, oraz ciepłe pomieszczenie w połowie mocno nasłonecznione. Oczywiście, do tego udziały w fabryce słoików i ozdobnych szklanych butelek i już można oddać się niezobowiązującym zabawom z nalewkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie jest aż tak źle :) To wszystko, o czym piszesz na pewno się przydaje, ale można korzystać ze znacznie mniej wymagającego zaplecza. Ja dysponuję kuchnią liczącą ok. 7 metrów kwadratowych, od niedawna także korzystam z wiejskiego siedliska, na którym zaczęliśmy z zoną nasadzać krzewy "nalewkowe". Ale przez dobrych 10 lat radziłem sobie bez tego.

      Usuń
  4. Mam pytanie, w zasadzie dwa.
    Czasami w przepisach ("Wielka księga nalewek") podaje się kilka kropli różnych olejków- anyżowy, cedrowy czy goździkowy, ale znalazłam je tylko w wersji do aromatoterapii :/ Robiłeś coś z podobnych olejków albo masz pomysł gdzie można znaleźć takie do stosowania "wewnętrznego"?
    A drugie pytanie- w sklepach zaopatrzenia dla osób robiących domowy alkohol zauważyłam gotowe już zestawy ziół "dla większej zdrowotności"- korzystałeś kiedyś z takiej mieszanki?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Z takich mieszanek ziołowych nigdy nie korzystałem. Osobiście wolę mieć większą swobodę w dobieraniu proporcji w składnikach. Mieszanka ma proporcje już ustalone, więc nie ma tu już pola dla eksperymentów. Natomiast myślę, że jakościowo niczego jej nie brakuje. Do tego jest na pewno dość prosta w użyciu.
    Co do olejków, to stosowałem tylko te do ciast (głównie migdałowy). Z tymi do aromaterapii nie próbowałem, ale też miałbym niejakie obawy przed dodawaniem ich do nalewki. Mogę natomiast zaproponować środek zastępczy - zamiast olejku goździkowego czy anyżowego można użyć rozgniecionych goździków i nasion anyżu. Wydzielają one wtedy niewielkie ilości olejku, który jest "czysty" i na pewno nie zawiera żadnych dodatkowych substancji. Osobną sprawa jest wtedy przeliczenie rozgniecionych przypraw na krople olejku. W tej kwestii pewnie trzeba zdać się na "oko".

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, mam pytanko apropo kory cynamonowej, czy można ją zastąpić cynamonem mielonym ? Jeżeli tak to ile ? Niestety nie mogę nigdzie jej zdobyć, ostatecznie mogę kupić przez internet, ale to się nie bardzo opłaca

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, mielony cynamon może być. Ale co do proporcji - nie mam pojęcia. Wiadomo, że zmielony lepiej oddaje aromat, więc potrzeba go mniej niż takiego w kawałku. Proponowałbym więc zrobić przelicznik: łyżeczka mielonego = kawałek niezmielonego. Ale to wyłącznie przelicznik intuicyjny :)

      Usuń
  7. Witam, zrobiłem Pański likier staroświecki. Bardzo lubię smak piernika i cynamonu, więc nastawiłem większą ilość, choć robiłem ją pierwszy raz. W tej chwili ma już 3 miesiące i choć pora letnia i upały za oknem muszę powiedzieć, że smakuje wspaniale. Aż bać się co będzie po 8 miesiącach :)
    Bardzo dziękuje za Pańskie przepisy. Nalewkami zainteresowałem się od niespełna roku i jest Pan moją inspiracją. Teraz zabieram się za truskawkówkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Pytania dwa:
    Kardamon w łupince, czy raczej wydłubać go z łupinki? 400 g cukru wydaje się dużo, czy dodanie 300 g brązowego cukru wystarczy?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wyjąć ciemne ziarenka kardamonu z tej oliwkowej, suchej łupinki. Ilość cukru można swobodnie modyfikować.

      Usuń
  9. Nie długo minie miesiąc jak owoce z przyprawami macerują się w spirytusie. Z Pańskiego doświadczenia - miesiąc wystarczy, czy też lepiej przetrzymać owoce dłużej?

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam serdecznie.
    Po znalezieniu tego przepisu na Pana blogu cały czas nurtuje mnie jedno pytanie.
    Czy ilość goździków nie jest zbyt duża? Czy przez to nalewka nie jest gorzka, mocno korzenna?
    Pytam, ponieważ w lutym zrobiłem nalewkę pomarańczowo-kawową z dodatkiem właśnie goździków.
    Nie liczyłem ich dokładnie, ale nabiłem nimi 2 pomarańcze, czyli było ich pewnie 60-80 i niestety
    bardzo rozczarowałem się smakiem nalewki. Gorycz goździków przebijała się przez smak kawy i pomarańczy w efekcie czego nalewka według mojej opinii była kiepska. Od tamtej pory stwierdziłem, ze więcej niż 10 goździków nie będę dodawał, bo to jednak przyprawa korzenna o mocnym aromacie. Jednak po przeczytaniu Pańskiego przepisu i pozytywnych komentarzy na temat nalewki zacząłem się zastanawiać nad jej zrobieniem. Tylko boję się tych goździków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, goździki często mogą zdominować smak nastawu, ale w przypadku tego likieru te obawy są nieuzasadnione. Być może dzieje się tak z powodu proporcji między owocami a goździkami (1:10). W każdym razie w efekcie likier ma bardzo zbalansowany smak.

      Usuń
  11. Witam serdecznie. Chciałam podziekować za wspaniały przepis :-) nalewka wyszła wyśmienita. Zapach, smak , po prostu wspaniała. Właśnie się szykuje aby zrobić ja również w tym roku, ale moze o pół porcji wiecej :-) bo sie świetnie nadaje na prezent ;-) więc dla mnie juz mało zostało ;-) Do poprzedniej nalewki miałam wspaniałe cytryny , tureckie. Po przekrojeniu cytryna jest prawie czerwona , ma cienka skórę i bardzo duzo soku. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy wyciskamy sok tylko z owoców pomarańczy ? A co z cytrynami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyciska się tylko pomarańcze, a cytryny wyrzuca.

      Usuń
  13. Taka mała uwaga do wszystkich amatorów (takich jak ja), którzy szykują się do tej nalewki... Kupiłem piękne, ekologiczne pomarańcze, niestety nie dopilnowałem tego żeby rozmiar pomarańczy pozwolił swobodnie włożyć owoc przez otwór słoja... :-) Dwie pomarańcze weszły "na wcisk", nie wiem jeszcze jak je ze słoja wydobędę, tym będę martwił się za ok. miesiąc... :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam serdecznie ;)
    Niedawno natrafiłem na Pańskiego bloga i postanowiłem trochę się pobawić właśnie w produkcję czegoś niepowtarzalnego. Ostatnio zabutelkowałem 5 litrów żurawinówki i nie ukrywam, że zmodyfikowałem trochę Pański przepis tak aby nalewka była po prostu mocniejsza i zrobiłem ją na samym bimbrze 92 procentowym. Z obliczeń wyszło mi, że nalewka będzie miała jakieś 37%. Czytając ten przepis nasuwa mi się pytanie jak wygląda sprawa tutaj. Ile % będzie miała ta nalewka i czy nie za dużo cukru? Nie lubię jak nalewka jest "ciężka" i za bardzo likierowata? Może ma Pan jakieś sugestie?

    Pozdrawiam, Damian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Damianie - bardzo dobrze! Przepisy są ogólnymi wskazówkami i ich modyfikacja jest jak najbardziej wskazana. Ten likier ma około 30% mocy, ale alkohol jest wyczuwalny w niewielkim stopniu. To dość ciężki i zawiesisty trunek. Jak go rozrzedzić? Zrobić lżejszy syrop - np. trzy szklanki wody i 200 gramów cukru. Albo zejść do setki.

      Usuń
  15. Fajny przepis, ale te błędy w odmianie przez osoby, widoczne w liście składników są nieco drażniące.
    3 cytryn? Troje cytryn? O ile się nie mylę, to jest ta cytryna, a nie ten cytryna, zatem powinny być trzy cytryny, lub 3 cytryny. Tak samo 3 szklanek wódki, itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, w odmianie przez co?! To jest deklinacja, a nie koniugacja, więc odmiana przez przypadki,a nie osoby. Po drugie czasownik "potrzebować", którego autor używa w przepisie łączy się z dopełniaczem, który odpowiada na pytanie "kogo? czego". A więc potrzebujemy trzech cytryn, laski wanilii i trzech szklanek wódki. Wypadałoby orientować się w temacie, jak już chce się kogoś poprawiać, a Pan/i odmienia cytrynę przez osoby :)
      Poza tym, bardzo fajny blog! Właśnie idę robić nastawić tę nalewkę, pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Rownież pozdrawiam i trzymam kciuki :)

      Usuń
  16. Witam,mam pytanie. Właśnie minął miesiąc odkąd nastawiłam likier i przyszedł czas na przelanie. Niepokoi mnie wygląd pomarańczy - są brązowe i mają biały nalot ( zepsuły się?). Dodam, że owoce zalałam spirytusem 70%. Może za słaby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten spirytus nie był za słaby. Biały nalot na owocach, to prawdopodobnie olejek pomarańczowy. Wygląda na to, że pomarańcze po prostu się zasuszyły. Proszę je rozkroić (zgodnie z przepisem) i obejrzeć, ale nie sądzę, by coś im dolegało.

      Usuń