Translate

środa, 12 marca 2014

Kardamonka



Zima w tym roku łagodna. Mrozy, jakie przyszły w styczniu trwały raptem dwa tygodnie. Luty był ciepły, a od początku marca przedwiośnie w całej krasie. Gdy ostatnio pojechałem na wieś, zobaczyć jak gospodarstwo trzyma się po zimie, ujrzałem wschodzące znad zeszłorocznej trawy krokusy i słyszałem pokrzykiwania przylatujących dzikich gęsi. Dlatego nalewka, którą dziś proponuję jest przeznaczona raczej na przyszły niż obecny sezon, ponieważ w tym prawdopodobnie nie będzie na nią zapotrzebowania.
Jest to stara nalewka, przepisy na nią wywodzą się jeszcze z czasów rzeczypospolitej Obojga Narodów. Przygotowywano ją przed zimą i gdy ona już nadeszła zabierano ze sobą w podróż jako rozgrzewający kordiał. Kardamon połączony z alkoholem doskonale rozgrzewa i jeśli nikomu nie przeszkadza intensywny smak przyprawy może być to dobry sposób walki z chłodem. Byleby nie przesadzić, bo konsekwencje nadużycia alkoholu na mrozie są chyba dobrze znane.

Przepis, który proponuję, pochodzi z Wielkiej księgi nalewek, aczkolwiek pozwoliłem go sobie nieco zmodyfikować. Nie było w nim mowy o cukrze, zalecano także dodanie mniejszej ilości cytryny, jednak ta pierwotna wersja wydała mi się zbyt surowa i korzenna, stąd cytryna i cukier jako czynniki łagodzące goryczkę kardamonu.


Składniki, jakich potrzebujemy to:

5 gramów mielonego kardamonu
1 cytryna
łyżka cukru trzcinowego
1/2 l wódki

(otrzymujemy 1/2 l nalewki)

Cytrynę musimy sparzyć, a następnie wyciskamy z niej sok. Wlewamy ją do wódki, którą zalewamy kardamon. Na zakończenie wsypujemy łyżkę cukru i mieszamy roztwór, dopóki kryształki się nie rozpuszczą.


Efekt wizualnie nie zachwyca. Szczerze mówiąc, wygląda to jak okropna berbelucha, ale nie bądźmy pochopni. Wiele nalewek w momencie nastawiania odstręcza swoim wyglądem, natomiast z wiekiem ładnieją.
Nastaw odstawiamy na dwa tygodnie. Po tym czasie filtrujemy, butelkujemy i zapominamy o nim na trzy miesiące. Niech spokojnie czeka, zima kiedyś wróci.

12 komentarzy:

  1. a gdyby użyć całego zamiast zmielonego kardamonu??? mają zdecydowanie lepszy aromat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całego, czyli w takich oliwkowozielonych łupinkach, czy chodzi o całe ziarenka? Wtedy przypuszczalnie smak byłby nieco mniej intensywny, bo, z tego, co wiem, zmielenie ułatwia wydobycie aromatu. Nie znaczy to, że nie można spróbować takiej modyfikacji.

      Usuń
    2. Oczywiście, że należy całych ziarenek kardamonu użyć - nalewka nic nie traci na aromacie. A kolor i przejrzystość!!! Właśnie wczoraj smakowaliśmy wystałej kardamonki. Ile ona ma lat?
      Mnie samą jej smak i aromat zaskoczył. Trzeba nalew powtórzyć koniecznie.
      A swoją drogą czytałam gdzieś,że do nalewek nie należy nigdy dodawać mielonych przypraw, bo straszny zamęt wprowadzają. Nieprawdaż.

      Usuń
  2. Piszę, bo wyróżniam Twojego bloga do Liebster Blog Awards. Jeśli masz chęć i ochotę, dołącz do zabawy ! www.zuziawkuchni.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobiłem pigwówkę z Pańskiego przepisu... Wypiliśmy ją przed czasem :) Gdyby jeszcze ceny spirytusu były niższe,..... Ech łza się w oku kręci. Pozdrawiam i dziękuję za super bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przed paru laty przeczytałem w Angorze duży wywiad z Krzysztofem Jasińskim, w jednym z wątków poruszony był temat nalewek. Padło stwierdzenie - żadna nalewka nie wychodzi na oryginalnym spirytusie. Tego się trzymam - sprawdziłem i polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam odmienne zdanie. Również sprawdzone :)

      Usuń
  5. Niezła berbelucha, chcę zrobić z tej samej książki kardamonkę, piłem wersję bez cukru i była smaczna, pytanko: jak wyszła podrasowana wersja cukrem i cytrynką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc jeszcze nie wiem. Kardamonki dotąd nie spróbowałem, a teraz jest to niemożliwe - jestem zakatarzony, więc niewiele wyczuję.

      Usuń
    2. Wow, to zazdroszczę silnej woli, wpis był sprzed roku, a nalewczka jeszcze dojrzewa ;-)
      Będę czekać na opinie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

      Usuń
    3. Dziękuję :) To nie siła woli, tylko zapomnienie

      Usuń