Translate

czwartek, 20 sierpnia 2015

Nalewka aroniowa



Od dziecka lubiłem przetwory z aronii. Oczywiście, w tym wieku nawet nie myślałem o nalewkach (a tym bardziej o ich wytwarzaniu), ale dżem aroniowy jadałem bardzo chętnie, mimo miejskiej legendy przestrzegającej przed obniżeniem ciśnienia krwi mającym rzekomo nastąpić po zjedzeniu nadmiaru tych owoców i ryzykiem zapadnięcia w wieczny sen.
O nalewce aroniowej usłyszałem nieco później, a jeszcze później jej spróbowałem. Przypadła mi do gustu, choć robiona była na bimbrze. Tym niemniej smak okazał się na tyle przyjemny, że postanowiłem też sam w tej materii coś zdziałać. Ostatnio pojawiła się okazja dzięki uprzejmości Jurka, który podzielił się ze mną swoimi zapasami aronii. Było tego w sam raz tyle, by zrobić nastaw eksperymentalny. Przygotowywałem go na podstawie przepisu Jana Rogali, jedynie nieznacznie modyfikując.

 
A zatem potrzebujemy:

500 g owoców aronii
250 g cukru
laski wanilii (może być cukier waniliowy. W wiejskim sklepie nie było wanilii)
szczypty suszonego sproszkowanego imbiru
1/2 litra wódki (40%) 

W efekcie da to około 600 ml nalewki, może trochę mniej. Trudno powiedzieć, bo aronia nie jest bardzo soczysta.


Wszystkie składniki stale wrzuca się do słoja, zalewa wódką i na dwa tygodnie odstawia w ciepłe, słoneczne miejsce. Warto więc, by słój był dość duży (min. 2 litry), aby było miejsce na rozszerzające się opary spirytusu. W przeciwnym razie może trzasnąć. Ryzyko niewielkie, ale zdarza się. Mojej mamie kiedyś się przytrafiło i ojciec później musiał sprzątać kuchnię obryzganą nalewką z czarnej porzeczki.

Po dwóch tygodniach nastaw trzeba zlać, a owoce wycisnąć (można zrobić z nimi tak, jak z żurawiną z żurawinówki). Następnie przefiltrować, zabutelkować i odstawić na pół roku w chłodne i ciemne miejsce.

10 komentarzy:

  1. Czy przed przygotowaniem mrozisz aronie przez kilka dni, czy jest to zbędne?
    PS. Dopijam kawę i ide na zbiory :-)
    Z góry dziękuje za odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mrożę. Są na tyle miękkie, że chyba nie trzeba takiego zabiegu.

      Usuń
  2. Naleweczka w takim razie nastawiona! Udało mi się wczoraj uzbierać aż 5 kg aronii, z reszty robię sok. Tylko w przypadku soku właśnie, zamroziłam owoce na kilka dni (podobno to sposób na pozbycie się goryczki).
    To mój pierwszy sezon nalewkowy, który pochłonął mnie doszczętnie! Od wiosny zrobiłam już 5 rodzajów nalewek, co jak na pierwsze kroki w tej dziedzinie, uważam za szaleństwo :D
    PS. Fantastyczny blog, zaglądam tutaj regularnie i uważam go za moją główną skarbnice wiedzy nalewkowej :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Może pan podpowie. Jak połączyć dwa smaki w postaci nalewki aronia plus gruszka??? Jadłem dżem domowy z tych owoców smak obłędny ;) przypuszczam że pod postacią nalewki powinno wyjść też obłędnie. Z tego co mi wiadomo wydobycie smaku z gruszki to okres koło 1 roku z aronii nieco krócej ;) Tylko jak to połączyć ??? Czy lepiej najpierw z gruszki wydobyć smaczek i na drugi rok z aronii. Czy od razu z aronii i potem z gruszki??? Może ma pan jakiś pomysł ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałem się Pana pytaniem i widzę dwie możliwości (jak ten baca z dowcipu): albo kupażowanie, albo zalewanie gruszek nastawem na aronii.
      Kupażowanie polega na tym, żeby oddzielnie zrobić nastaw aroniowy i gruszkowy, a później mieszać je w określonej proporcji (do której doszło się na drodze testów i prób).
      Zalanie gruszek nastawem z aronii polegałoby na tym, że do alkoholu, którym zalewa się gruszki dodaje się trochę (znów kwestia znalezienia odpowiedniej proporcji) nalewki aroniowej. Na pewno nie byłoby wskazane, by 100% tego alkoholu stanowiła aroniówka, bo jest to nalewka o intensywnym smaku i aromacie, który może całkowicie zagłuszyć gruszki.
      Obie metody są zasadne, jednak ich wyniki niekoniecznie będą takie same. Osobiście opowiadałbym się za pierwszą. Jest bezpieczniejsza i szybsza - jeśli mamy dwa "pojedyncze" nastawy, zrobienie ich mieszanki nie jest bardzo czasochłonne - robimy mieszanki próbne (o różnych proporcjach obu składników, np. 1/9; 2/8; 3/7; 4/6 etc.) i degustujemy. Ta, która nam najbardziej przypadnie do gustu, będzie wzorem dla kupażowania. W drugim przypadku na wyniki trzeba będzie troche poczekać, co sprawia, że ta metoda jest czasochłonna i żmudna.

      Usuń
  4. Mała poprawka :) Na zdjęciu widzę cukier wanilinowy a nie waniliowy :) Wanilinowy to jest ten oszukany, mało kto poprawnie czyta tą nazwę ;) Ogólnie, nie polecam :) Z przepisu zamierzam jutro skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście był to cukier wanilinowy.

      Usuń
  5. Mój nastaw jakimś cudem wylądował w słoiku bez cukru i stoi tak już dwa tygodnie. Jak sensownie naprawić ten błąd ?

    OdpowiedzUsuń