Translate

wtorek, 23 września 2014

Nalewka spóźnionego lata


Dzisiaj dzień zimny, mokry i wietrzny, prawdziwy początek jesieni. A jeszcze w sobotę i niedzielę świętowaliśmy z Przyjaciółmi ostatni weekend lata w zupełnie innej, ciepłej aurze. Tegoroczne lato robiło wrażenie nieco spóźnionego. Czerwiec nie rozpieszczał upałami, początek lipca też był raczej deszczowy i chłodny, dopiero później nadeszły prawdziwie letnie temperatury. Może dlatego zasadne będzie nastawienie nalewki spóźnionego lata proponowanej przez Mateusza Emanuela Senderskiego?
Receptura ta pochodzi z książki jego autorstwa - Zioła w nalewkach leczniczych. Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem jej zrecenzowania, jednak, zanim to zrobię, postanowiłem sprawdzić przepis, który mnie zaintrygował i wzbudził mieszane uczucia. Jest to właśnie nalewka spóźnionego lata, na którą potrzebujemy:

1/2 kg jasnych winogron
1/2 kg ciemnych winogron
1/2 kg śliwek węgierek
1 cytryny
łyżki rodzynek
700 g cukru
750 ml spirytusu 96%
250 ml wody


Winogrona, śliwki, rodzynki i cytryna? To brzmi naprawdę smacznie. Myślę, że gdyby wykorzystać winogrona krajowe, można by uzyskać całkiem interesujący efekt aromatyczno -  smakowy. Jednak, ponieważ nimi nie dysponowałem, sięgnąłem, po owoce z importu, które wprawdzie są dużo słodsze i dorodniejsze, nie mają jednak charakterystycznego cierpkiego posmaczku winogron polskich.
Poważne wątpliwości wzbudza we mnie ilość cukru, jaki trzeba dodać. Mateusz Senderski zaleca pełny kilogram. Kilogram? Na litr alkoholu i 1,5 kg słodkich owoców? Brzmi to mało zachęcająco, efektem może być okropny ulepek. Dlatego postanowiłem ograniczyć jego ilość do 700 gramów. Moim zdaniem jest to nadal zbyt wiele, ale cóż - zobaczę co z tego wyjdzie.

Owoce przebieramy i płuczemy. Cytrynę dokładnie szorujemy i sparzamy. Śliwki rozcinamy i pozbawiamy pestek. Wszystko to umieszczamy w słoju, dosypujemy rodzynki i cukier i zalewamy spirytusem zmieszanym z wodą. Tak przygotowany nastaw umieszczamy w ciemnym i ciepłym (temperatura co najmniej pokojowa) miejscu na dwa tygodnie. Po tym czasie zlewamy alkohol, wyciskamy do niego owoce i odstawiamy wszystko w ciemne i tym razem chłodne miejsce na dwa miesiące. Po tym czasie nalewka nadaje się do picia.
Na koniec warto zadać pytanie o zdrowotne właściwości tego trunku - wspomniana książka zawiera wszak przepisy na nalewki lecznicze. Otóż w recepturze nalewki spóźnionego lata czytamy: oprócz wpływu na polepszenie nastroju, nalewka ma wiele walorów zdrowotnych. Jeśli chodzi o mnie - nie muszę być dłużej przekonywany, ten pierwszy argument ma dla mnie decydujące znaczenie.

17 komentarzy:

  1. Ciekawy przepis, warto spróbować. 700 g cukru to nadal dużo, dodam 500 g (chyba, że dodać cukier brązowy, ale jak to wpłynie na smak?). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem zarówno zmniejszenie ilości cukru, jak i zastąpienie białego brązowym wpłynie pozytywnie na smak. Sam bym tak zrobił, ale postanowiłem działać jak najbardziej zgodnie z przepisem. Jedynie ten kilogram cukru wywołał we mnie opór nie do przezwyciężenia :)

      Usuń
    2. Jutro zabieram się za nalewkę, tylko proszę napisać ile łyżek rodzynek?

      Usuń
    3. Spróbowałem nalewki po wyciągnięciu owoców. Jest bardzo słodka (aż za bardzo). Odstawiam do piwniczki na pół roku, niech dojrzewa w ciszy, chłodzie i ciemności. :)

      Usuń
    4. Ja również ją zlałem, ale nie po dwóch (jak chce przepis), a po czterech tygodniach. Był to o tyle dobry pomysł, że przez ten czas cukier i alkohol wyciągnęły cały sok z owoców. Do tego pojawiła się gorzka nuta olejku ze skórki cytrynowej.

      Usuń
    5. Dobry pomysł. Jeśli po dojrzeniu nalewka zaspokoi moje podniebienie w przyszłym roku też przetrzymam owoce 4 tyg. No i cukru raczej 400g. pozdrawiam.

      Usuń
  2. A co pan myśli o nalewce bananowej? : http://1.bp.blogspot.com/-uSvvdJrRxeM/Te_oHOHzriI/AAAAAAAAA3g/thsCeImdDYY/s1600/nalewka_bananowa_02.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej nigdy nie robiłem, ale wygląda na dość trudną (wbrew pozorom). Z bananami jest ten problem, że mają bardzo delikatny smak. Dlatego - na przykład - wino z nich wychodzi mało aromatyczne, a mocno alkoholowe. W przepisie na zdjęciu trzeba uważnie dobierać proporcje między wanilią a bananami, bo ta pierwsza może je zdominować. Z tego powodu nie zastępowałbym wódki spirytusem, bo wtedy banany znikną pod smakiem alkoholu.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :) A tak się zastanawiam, czy nie zmodyfikować przepisu i zastosować 4 banany i zamiast połowy laski wanili, dodać kopiatą łyżeczkę cukru waniliowego/wanilinowego. Oczywiście ilość pozosałych składników sie nie zmienia. Co Pan sadzi na temat takiej modyfikacji? pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Myślę, że to dobra modyfikacja, tyle, że zamiast cukru waniliowego proponowałbym cukier z kawałkami wanilii. Jest dostępny w sprzedaży. To zawsze zdrowsze od sztucznych aromatów.

      Usuń
  3. a ja z innej beczki :)
    może ma Pan jakiś przepis na nalewkę z ... wrzosu? ostatnio w jakiejś rozmowie mi się przetoczył ten temat ale bez konkretnych ustaleń co do przepisu/smaku/właściwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mam i pierwsze słyszę. Słyszałem natomiast o nalewce z miodu wrzosowego.

      Usuń
  4. Witam,
    na początku chciałam podziękować za stronę, bardzo dużo pomysłów tutaj znalazłam. Staram się robić małe ilości każdego rodzaju ale czasami trudno sie oprzeć.. buteleczek i słoików z nastawem przybywa :)
    Nastawiłam nalewkę (1. partię) 3 tygodnie temu. Na szczęście miałam do dyspozycji winogrona z ogrodu, nasze polskie jasne. W tym roku są mega słodkie. Cukru dałam duużo mniej niż w przepisie, łacznie około 150 -200 gram. Jako, że to już 3 tygodnie, nalewka już lezakuje w butelkach. Nie oparliśmy się pokusie sprobowania. Jest bardzo owocowa, delikatna, ma piekny koralowy kolor. Już nie możemy się doczekać kiedy będzie w pełni zdatna do picia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! Bardzo mnie to cieszy i gratuluję :)

      Usuń
  5. Dzień dobry

    Mam pytanie odnośnie przepisu " po tym czasie zlewamy alkohol, wyciskamy do niego owoce i odstawiamy wszystko w ciemne..." czyli alkochol zlewamy do butelek, a owoce które zostały zalewamy jeszcze raz alkocholem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Zlewamy alkohol, owoce wyciskamy, aby wydobyć z nich resztę nalewki, to, co wycisnęliśmy łączymy z wcześniej zlanym nastawem i odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce na dwa tygodnie.

      Usuń