Miodówka jest jedną z moich
ulubionych nalewek i z czystym sercem polecam ją każdemu. Dość
łatwo ją przygotować, nie trzeba długo czekać na efekty, a smak
i aromat... cóż, z pewnością nie pozostawiają obojętnym. Jest
to nalewka, którą we własnej nomenklaturze nazywam zimową:
ciężka, aromatyczna, słodka (choć z wyraźnym akcentem goryczy).
Taka, którą aż chciałoby się wypić po powrocie do domu w zimowy
dzień. Latem nie sprawdza się tak dobrze, chyba, żeby zrobić z
niej coś w rodzaju drinka. Ortodoksyjni miłośnicy nalewek pewnie
się oburzą: co? Drink z nalewki?! Czemu
nie? Zwłaszcza, że smakuje naprawdę dobrze – trzeba po prostu
dodać zimnej wody gazowanej (w ilości adekwatnej do własnych
oczekiwań) i ewentualnie plasterek cytryny. Bardzo dobrze się
sprawdza, bo smak i aromat zostaje, natomiast rozgrzewająca moc
słabnie, co w końcu latem jest pożądane.